niedziela, 17 stycznia 2016

Edycja limitowana | THE BODY SHOP | Glazed Apple | Żel pod prysznic i masło do ciała o zapachu kandyzowanego jabłka

Witajcie :)

Zdążyłam już wrócić do zdrowia, a od poniedziałku intensywnie powtarzałam najważniejsze informacje do egzaminu - teoria na pewno zdana, sprawdzałam tego samego dnia z kluczem odpowiedzi, na wyniki egzaminu praktycznego będę musiała jednak poczekać do 30 marca, ale jestem dobrej myśli :)
Teraz tylko, a właściwie aż przygotowania do matury, a później zasłużone wakacje :)

Dzisiaj chciałabym Wam opisać dwa produkty z limitowanej serii TBS, które możecie teraz dorwać na wyprzedaży. Masła mogłyście zobaczyć już w kilku moich denkach, natomiast żel to dla mnie "nowość" (no dobra, wyciągnęłam go z zapasów, ale wcześniej żeli TBS nie miałam :P). Zapraszam więc na recenzję ;)



Żel Glazed Apple:

Skład: Aqua/Water/Eau, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Parfum/Fragrance, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, PEG-150 Distearate, Mel/Honey/Miel, Polysorbate 20, Citric Acid, Salicylic Acid, Disodium EDTA, Limonene, Sodium Hydroxide, Sorbic Acid, Pyrus Malus Fruit Extract/Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Linalool, Denatonium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Cl 19140, Cl 42090, Cl 17200

Opakowanie żelu to dość prosta butelka z zamknięciem na zatrzask, miesząca w sobie 250ml produktu. Jabłkowa grafika dodaje jej uroku. Zamknięcie butelki jest dość solidne, nie chcąc połamać sobie paznokci czasami muszę się posiłkować w inny sposób, aby je otworzyć. Otwór przez który wydobywamy żel jest niewielki i dozuje nam produkt przy mocniejszym ściśnięciu butelki, co jest na plus, bo produkt nie wylewa się, możemy odmierzyć sobie odpowiednią jego ilość. Żel jest gęsty, ma delikatnie galaretowatą konsystencję i intensywny, zielony kolor. Bardzo dobrze rozprowadza się na ciele i pieni, nie powoduje podrażnień, nie uczulił mnie. Zapach jest intensywny, zielone jabłuszko przełamane słodyczą, czyli dokładnie taki, jakiego możemy się spodziewać zarówno po nazwie, jak i obrazku na opakowaniu. Jest bardzo przyjemny dla nosa, jego woń unosi się podczas kąpieli, natomiast po niej jest słabo wyczuwalny na skórze, ale w łazience czuć go jeszcze przez jakiś czas. Ocena: 4/5

Masło Glazed Apple:

Skład: Aqua/Water/Eau, Butyrospermum Parkii Butter/Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Sesamum Indicum Seed Oil/Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, C12-15 Alkyl Benzoate, Ethylhexyl Palmitate, Glycine Soja Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Cera Alba/Beeswax, Dimethicone, Pyrus Malus Seed Oil/Pyrus Malus (Apple) Seed Oil, Sucrose, Theobroma Cacao Seed Butter/ Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Orbignya Oleifera Seed Oil, Parfum/Fragrance, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Tocopherol, Disodium EDTA, Limonene, Sodium Hydroxide, Linalool, Citral, Citric Acid, Cl 19140, Cl 42090

Opakowanie to plastikowy pojemnik, dość szeroki o wysokości, która nie utrudnia wydobycia produktu. Mam wersję 50ml, masło można kupić też w pojemności 200ml i takie opakowanie również jest wygodne w użytkowaniu, gdy w opakowaniu jest jeszcze sporo produktu, nie trzeba dłubać w nim paznokciami. Produkt ma lekko zielony kolor i jest gęsty, ma zbitą konsystencję (chociaż nie aż tak jak np. wersja shea którą miałam), która może zmieniać się pod wpływem temperatury. Masełko dobrze się rozprowadza, nie jest tępe, a maślane i kremowe, dzięki czemu dość szybko możemy zaaplikować kosmetyk. Skóra po jego użyciu jest nawilżona, miękka, elastyczna. Radzi sobie nawet z miejscami, które są narażone na nadmierne wysuszanie - kolana, łokcie. Zaaplikowane wieczorem utrzymuje naszą skórę odpowiednio nawilżoną następnego dnia. Dość szybko się wchłania, wystarczy zaczekać 10-15 minut po jego użyciu. Zapach jest delikatniejszy niż w przypadku żelu, bardziej stonowany, słodki, nie wyczuwam w nim kwaskowości jabłka. Utrzymuje się na skórze i przenosi się na piżamę, przy czym jest subtelny. Ocena: 5/5



Miałam również mini masełko Frosted Cranberry (niestety nie zrobiłam zdjęć do recenzji), którego właściwości były identyczne jak jabłuszka, natomiast zapach (po wstępnym zachwycie) nie spodobał mi się podczas użytkowania, czułam w nim aromat róży...natomiast domownicy dopytywali się, czy przypadkiem nie użyłam piwa zamiast masła do ciała, bo taki zapach czują :D No cóż, może po prostu ten zapach kolidował z moją skórą ;)






Pozdrawiam, Muminek :)

46 komentarzy:

  1. Muminku wakacje już niedaleko a maturę zdasz z pewnością:)Produktów tych nigdy nie widziałam ale lubię taki zapach. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, czas do wakacji szybko zleci, zwłaszcza, że w tym roku szybciej je rozpoczynam ;)
      Oby tak było! :)

      Usuń
  2. Nigdy nic nie miałam z TBS i w sumie szczególnie nie kusiły ich produkty, ale ten zapach bym wypróbowała - jestem go ciekawa :) Ile dałaś za nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowałam obydwa produkty w tamtym roku, ale z tego co pamiętam żel kosztował ok.12-13zł, a masełko 10zł.
      Ich produkty trochę podrożały, na fb widziałam, że żel na wyprzedaży kosztuje 19,90zł, małe masełko podejrzewam, że może kosztować około 2-3 złote więcej niż dałam za swoje ;)

      Usuń
  3. Wyglądają całkiem ciekawie :) I juz czuje ten zapach ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach śliczny, z wyglądu też urocze :)

      Usuń
  4. Bardzo interesuje mnie zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Produkty bardzo przyjemnie wyglądają, niestety nie lubię zapachu kandyzowanego jabłka :/. Pozdrawiam BlackLine <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, każdy ma inne gusta, stąd też różne kombinacje zapachów na święta zapewniają nam sklepy kosmetyczne :)

      Usuń
  6. Brzmi smakowicie, chociaż ja akurat nie jestem fanką zapachu jabłka w kosmetykach. Z TBS chyba najbardziej lubię masło Papaya i jeszcze malinowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tych dwóch zapachów jeszcze nie znam, bardzo podobało mi się natomiast masełko shea :)

      Usuń
  7. też kupiłam sobie masełko z tej serii , bosko pachnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię zapach jabłka w kosmetykach. Niedawno kupiłam moje pierwsze masło TBS. Zapach mohito mnie po prostu urzekł, ale już szykuję się na kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Akurat jabłko mnie aż tak bardzo nie kusi jak inne zapachy tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, mają tak szeroki wybór, że można przebierać w różnych bardziej "egzotycznych" wariantach ;)

      Usuń
  10. Nie ciekawi mnie ta edycja limitowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, dla każdego znajdzie się coś mniej lub bardziej ciekawego ;)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Oj tak, jeśli ktoś lubi jabłuszko to zapach go z pewnością zadowoli :)

      Usuń
  12. Miałam masło tylko z shea i się nie zachwyciłam zwłaszcza zapachem ;) Choć mam ochotę wypróbować te kosmetyki to jednak jakoś nam nie po drodze póki co ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei shea polubiłam i to bardzo!
      Taki urzekający, nienachalny, lekko męski...mmm :)

      Usuń
    2. A ja z kolei shea polubiłam i to bardzo!
      Taki urzekający, nienachalny, lekko męski...mmm :)

      Usuń
  13. Nie pogardziłabym tym masełkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, piękny zapach i dobre właściwości nawilżające to jest to ;)

      Usuń
  14. Ja niestety nie lubię zapachu/ aromatu jabłka w kosmetykach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam masła z TBS, jabłko musi mieć piękny zapach <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich masełka są świetne!
      I ma! :)

      Usuń
    2. Ich masełka są świetne!
      I ma! :)

      Usuń
  16. Za masłami nie przepadam, ale żel z chęcią bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. od dawna mnie kusi zakup w the Body Shop,no ale w Kraku nie ma stacjonarnego sklepu...byłam w Warszawie i obwąchałam trochę rzeczy-są fajne,ale nie miałam zbytnio funduszy i wyszłam z niczym... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, minusem z pewnością jest dostępność ich produktów :/
      I cena też nie jest niska, dlatego pozwalam sobie na TBS raz na jakiś czas, w dodatku w promocji ;)

      Usuń
  18. Ja Frosted Cranberry miałam pełną wersję 200 ml i nawet kupiłam kolejne pełnowymiarowe :)) Może faktycznie koliduje z Twoją skórą :) A to jabłuszko strasznie chciałam wypróbować, ale jakoś nie miałam okazji do kupna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, chociaż nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło...

      Usuń
  19. Ostatnio pokochałam żele pod prysznic TBS i pragnę więcej, nawet mój chłopak się pod tym podpisuje :D Glazed apple to zapach, który najbardziej podoba mi się z limitki, ale sam na sam we własnej łazience jeszcze go nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W TBS faktycznie można się zakochać :)
      Mi też jabłko spodobało się najbardziej, chociaż i śliwką bym nie pogardziła ;)

      Usuń
  20. Miałam to jabłuszkowe masełko i byłam zadowolona ale nic nie przebije wersji kokosowej i z masłem shea :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masło shea miałam, super zapach!
      Ale kokoska jeszcze nie, a aromat kokosowy uwielbiam, więc będę musiała się zaopatrzyć :)

      Usuń